
2012-02-10
2009-01-23 20:07:50
Chciałabym osobną część poświęcić polskim markom kosmetycznym stąd pomysł na osobny cykl o naszych rodzimych kosmetykach...

Moją ulubioną polską marką jest Inglot, dorównujący najlepszym profesjonalnym markom na świecie, szczególnie mam tu na myśli MAC, zbliżony design opakowań i ogromna różnorodność kolorów pozwalająca ukazać nawet najbardziej wymyślną wizję makijażu.

Inglot swoje produkty zadedykował zarówno profesjonalnym makijażystom jak i kobiecie lubiącej po prostu dobrze wyglądać.
Do wykonania makijażu kosmetykami Inglot nie trzeba wielkich umiejętności czy dyplomu, raczej znajomość samej siebie i swoich upodobań oraz odrobina techniki - zakup dobrych akcesoriów - pędzli, dopasowanie kształtów i barw do swojego typu urody ( tych informacji zasięgniesz zarówno w samym salonie Inglot lub szukając ich w internecie)
Już wkrótce na moim blogu pojawi się wpis o analizie kolorystycznej oraz przykładowe makijaże....
Oto swatch - test kosmetyków Inglot z mojej kolekcji :-) :
Cienie z serii matowej - Matt :


Cienie z serii Pro Shine, perła, matrix, amc :










Cienie sypkie - pigmenty :


Moje cienie w systemie palet Freedom :



Na kilku zdjęciach nie ma nr cieni, niestety są to refill pan i ich nazwa na odwrocie się zamazała.
W salonie Inglot wszystkie cienie mają swoje testery więc każdy produkt można przetestować przed zakupem, w moim teście chciałam przede wszystkim pokazać piękno barw cieni i ich różnorodność (w samej serii Shine znajdziemy kilkanaście brązów różniących się od siebie tylko o jeden ton czy drobinki w innym kolorze)
Ponad to cienie są bardzo trwałe, a dodatkowo marka posiada w swojej ofercie bazę przedłużającą trwałość makijażu oraz bazę pogłębiającą barwę cieni ( Duraline ) , dzięki czemu można ich używać również jako eyelinerów.
Produkty Inglot są stosunkowo tanie.... porównując paletę dowolnej marki ''wysokopółkowej'' wartą ok200zł do palety Inglota 5 Pro Shine wartą ok30zł różnica jest ogromna, natomiast jakość porównywalna.

Moją ulubioną polską marką jest Inglot, dorównujący najlepszym profesjonalnym markom na świecie, szczególnie mam tu na myśli MAC, zbliżony design opakowań i ogromna różnorodność kolorów pozwalająca ukazać nawet najbardziej wymyślną wizję makijażu.

Inglot swoje produkty zadedykował zarówno profesjonalnym makijażystom jak i kobiecie lubiącej po prostu dobrze wyglądać.
Do wykonania makijażu kosmetykami Inglot nie trzeba wielkich umiejętności czy dyplomu, raczej znajomość samej siebie i swoich upodobań oraz odrobina techniki - zakup dobrych akcesoriów - pędzli, dopasowanie kształtów i barw do swojego typu urody ( tych informacji zasięgniesz zarówno w samym salonie Inglot lub szukając ich w internecie)
Już wkrótce na moim blogu pojawi się wpis o analizie kolorystycznej oraz przykładowe makijaże....
Oto swatch - test kosmetyków Inglot z mojej kolekcji :-) :
Cienie z serii matowej - Matt :


Cienie z serii Pro Shine, perła, matrix, amc :










Cienie sypkie - pigmenty :


Moje cienie w systemie palet Freedom :



Na kilku zdjęciach nie ma nr cieni, niestety są to refill pan i ich nazwa na odwrocie się zamazała.
W salonie Inglot wszystkie cienie mają swoje testery więc każdy produkt można przetestować przed zakupem, w moim teście chciałam przede wszystkim pokazać piękno barw cieni i ich różnorodność (w samej serii Shine znajdziemy kilkanaście brązów różniących się od siebie tylko o jeden ton czy drobinki w innym kolorze)
Ponad to cienie są bardzo trwałe, a dodatkowo marka posiada w swojej ofercie bazę przedłużającą trwałość makijażu oraz bazę pogłębiającą barwę cieni ( Duraline ) , dzięki czemu można ich używać również jako eyelinerów.
Produkty Inglot są stosunkowo tanie.... porównując paletę dowolnej marki ''wysokopółkowej'' wartą ok200zł do palety Inglota 5 Pro Shine wartą ok30zł różnica jest ogromna, natomiast jakość porównywalna.














